środa, 20 maja 2015

2.

Środek nocy.
Ledwo widzimy z Panem Mężem na oczy. L. nie zasypia, nie zasypia, nie zasypia... Za to śmieje się i śmieje.
W końcu, w desperacji, jęczę do małego:
 - Synu, zaśnij wreszcie, proszę!
Syn usmiecha się radośnie i tako rzecze:
 - Poje-ba-ba!

No. Także tego.

Dla dociekliwych: zasnął po godzinie od zszokowania matki i ojca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz